Sama nie wiem ile ćwiczyliśmy. Skończyliśmy kiedy Kasmir był na serio zmęczony. Wyczesałam go po treningu i od razu zmienił się w człowieka.
- Ciekawe gdzie tamten zniknął. - westchnęłam rozglądając się. Czułam jego zapach, już dojść wytarty. Jednak nie chciało mi się go szukać, wiedziałam, że prędzej czy później na siebie wpadniemy.
- Idziemy na pizze? - spytałam koniowatego, kiedy trener już poszedł. Spojrzałam na zamyślonego czerwonowłosego.
- Jasne. - powiedział. Jednak widać było, że gdzieś odpłyną.
< Ekko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz