- Dobra, nie zejdź mi z oczu. - powiedziała i podeszłam do konia.
- Nic ci nie jest> - spytałam pytanie Kasmir'a.
- Nie wszytko dobrze. - powiedziałam. Wyprowadziłam go z padoku. mój brat o dziwo nie odchodził, tylko patrzał na mnie. Ja jednak spokojnie rozbierałam konia z siodła i wszystkiego innego. Odniosłam sprzęt do siodlarni i wypuściłam zwierzaka na pastwisko.
- Chcesz się pościągać? - spytał patrząc na mnie.
- A jakie wyścigi? - spytałam patrząc na niego. Ten spojrzał na mnie, jakby nie wiedział o co chodzi.
- Dobra biegniemy na 60. - powiedziałam idąc na bieżnie. Zaczęłam się rozciągać, a po chwili stanęliśmy na starcie.
- NA miejsca.. gotowi .. start! - krzyknęłam i wystartowaliśmy. Jak zawsze byłam pierwsza na mecie.
< Ekko? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz